Wróć

Ruch Skoczka: Jak wyjść przed szereg i nie dać się zbić w świecie algorytmów?

Zanim zaczniemy (właściwie Ty zaczniesz czytać), mam do Ciebie jedną, bardzo osobistą prośbę. Zamiast czytać w ciszy lub przy dźwiękach powiadomień. Włącz w tle ten utwór:

Dlaczego ten? Za każdym razem, gdy go słyszę, mam przed oczami młode albatrosy. Te ptaki, już na starcie swojego życia muszą zrobić coś „niemożliwego” – skaczą z wysokiego klifu (w takich miejscach budują gniazda, by chronić się przed drapieżnikami), prosto w przepaść. Albo rozwiną skrzydła i wzbiją się do lotu, albo zginą na skałach.

Nie ma drogi pośredniej.

Pisząc ten tekst, przez niektórych zwany „manifestem”, czułem się podobnie. My, twórcy w 2026 roku, stoimy na krawędzi tego klifu. Stary świat bezpiecznych gniazd i przewidywalności właśnie się kończy. Ruch Skoczka, o którym zaraz przeczytasz, to właśnie ten skok. To odwaga, by wyjść przed szereg i uwierzyć we własną wyobraźnię, zanim rozbijemy się o twardą rzeczywistość sztucznej inteligencji.

Posłuchaj tego przez moment (optymistycznie zaczyna się od 1:37 min.). I dopiero wtedy wejdź ze mną na szachownicę.

Wstęp

 

Żyjemy w czasach, w których rzeczywistość przypomina wielką partię szachów, ale zasady gry zmieniają się szybciej, niż zdążymy wykonać ruch. Rok 2026 przyniósł nam świat nasycony sztuczną inteligencją, w którym każdy może wygenerować „perfekcyjny” obraz w kilka sekund. W tym chaosie walka o uwagę przestała być marketingowym frazesem – stała się walką o przetrwanie naszej autentyczności.

Aby zrozumieć, gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla człowieka, musimy spojrzeć na planszę szerzej. Jeśli przyjrzymy się naszemu społeczeństwu, zobaczymy, że większość z nas została ustawiona w roli Pionków. Pionek porusza się liniowo, przewidywalnie, o jedno pole do przodu. Czeka na instrukcje od systemu, na „trendy”, które podpowie mu algorytm. Pionek ma nadzieję, że jeśli będzie wystarczająco posłuszny, to kiedyś, na mitycznej emeryturze, dotrze do końca planszy i wreszcie stanie się kimś ważnym. Ale w świecie AI pionki są najłatwiejszą figurą do zbicia i zastąpienia.

Dlatego ja proponuję inną drogę: Ruch Skoczka.

Skoczek to najbardziej ludzka figura na planszy. Jako jedyny nie porusza się po linii prostej. Jego ruch to nagły skręt, przeskok nad przeszkodami, których pionek nie jest w stanie ominąć. Skoczek ma swoją „różę kierunków” – osiem dróg wyjścia, które pozwalają mu być nieprzewidywalnym. To figura pionierska: skoczek jako jedyny może ruszyć pierwszy, wyjść przed szereg i przecierać szlaki, mimo że wystawia się przy tym na atak. Ruch skoczka to w mojej filozofii świadome wyjście przed szereg – akt odwagi kogoś, kto decyduje się przecierać szlaki i sygnalizować nowe kierunki, zanim reszta planszy w ogóle zrozumie, że stare zasady przestały obowiązywać.

W tym artykule biorę na warsztat ostatnie przemyślenia Adama Mosseriego, szefa Instagrama. To człowiek, który zarządza tą wielką planszą, ale – co ciekawe, w jego słowach słychać dziś niepewność. On sam zaczyna dostrzegać, że sterylne, algorytmiczne zasady niszczą to, co w nas najcenniejsze. W oparciu o stoicki nurt myślenia i mojego „mistrza z zaświatów”, cesarza (stoika) Marka Aureliusza, analizuję te punkty, by pokazać Wam, dlaczego koegzystencja z technologią wymaga od nas porzucenia mentalności pionka na rzecz odwagi skoczka.

Zapraszam Was do moich przemyśleń, o „ogrodzie angielskim” w cyfrowym świecie i o tym, dlaczego bycie nieperfekcyjnym to dziś nasza jedyna, prawdziwa przewaga.

źródło: oficjalne komunikaty Adama Mosseri (CEO Instagram), opublikowane w serwisie Instagram pod adresem: instagram.com/p/DS7pz7-DuZG// opracowanie i analiza: Kasjan Farbisz

I. Gdzie kończy się kod, a zaczyna człowiek?

 

Z początkiem roku 2026, Adam Mosseri, szef Instagrama, zaczyna głośno mówić o tym, co nas czeka. Na tych siedmiu screenach widać lidera, który zarządza gigantyczną machiną, ale dostrzega, że fundamenty zaufania w sieci zaczynają pękać. Kluczowe zdanie, które tam pada, to:

„Authenticity is becoming a scarce resource” (Autentyczność staje się rzadkim zasobem).

To nie jest suchy komunikat biznesowy. To diagnoza rzeczywistości, w której AI potrafi wygenerować obraz idealny, ale często pozbawiony znaczenia. Mosseri próbuje ratować sytuację technicznie: oznaczanie treści, certyfikaty, analiza metadanych EXIF. Chce uwiarygodnić to, co widzimy, za pomocą cyfrowych „pieczątek”.

Jednak na „chłopski” rozum: czy jakikolwiek certyfikat ukryty w kodzie pliku sprawi, że poczujesz więź z tym obrazem? Moim zdaniem technologia próbuje tu leczyć objawy (przylepiać plaster na złamanie), a nie przyczynę. Zaufania nie buduje się cyfrowym certyfikatem, tylko prawdą, która bije z kadru. Możesz mieć najbardziej „poprawny” technicznie plik na świecie, ale jeśli jest sterylny i pusty, nikt nie zatrzyma na nim wzroku.

Mój „mistrz z zaświatów”, Marek Aureliusz, spoglądałby na to pewnie ze stoickim spokojem, ale i pewnym dystansem. Jako człowiek, który wierzył w naturalny porządek rzeczy, przyjąłby istnienie AI jako fakt – skoro się pojawiło, jest częścią świata. Jednak jako rzymski dowódca wiedziałby, że nie da się budować autorytetu tylko na dekretach i pieczęciach. Zapytałby pewnie: „Dlaczego tak bardzo boisz się, że obraz Cię oszuka? To nie maszyna jest problemem, ale nasz własny osąd, który daliśmy sobie uśpić”. Aureliusz stawiał na jasność umysłu – albo coś jest prawdziwe, bo wynika z Twojego charakteru i intencji, albo jest tylko pozorem. I żadna cyfrowa pieczęć tego nie zmieni.

I tutaj pojawia się moje podejście – podejście Skoczka.

W szachach większość figur porusza się liniowo, przewidywalnie. Skoczek to figura pionierska. Jako jedyny może ruszyć, z drugiej lini jako pierwszy, przeskakując nad linią pionków. To ruch odważny, bo od razu wychodzi na odkryte pole i nie chowa się za innymi.

Nie czekam na certyfikaty Mosseriego, żeby udowodnić swoją wartość. Moja swoboda polega na tym, że ja nie konkuruję z AI o to, kto dostarczy „prawdziwszy” technicznie plik. Ja angażuję wyobraźnię widza.

Kiedy wykonuję reportaż lub dokumentuję wyjazd incentive, moja przewaga nie bierze się z metadanych w aparacie. Ona wynika z faktu, że tam byłem, czułem emocje tej grupy lub miejsca i przełożyłem to na obraz, którego żaden algorytm by nie przewidział, bo algorytmy opierają się na statystyce. Skoczek szuka tego, co unikalne.

Jeśli autentyczność to rzeczywiście „rzadki zasób”, to ja nie zamierzam go certyfikować kodem. Ja zamierzam go dostarczać na własnych warunkach. Nie potrzebujemy nieskończonej mocy obliczeniowej, żeby odróżnić prawdę od fałszu. Potrzebujemy przytomności umysłu, której maszyna nie posiada. My z AI nie „bijemy” się o te same zasoby – ona potrzebuje danych, prądu i siły obliczeniowej, ja potrzebuję przeżyć, wspomnień i zaspokojenia podstawowych czynności fizjologicznych. Skoczek, dzięki swojej nieliniowości, ma szansę wygrać tę partię, bo porusza się tam, gdzie statystyka nie sięga.

źródło: oficjalne komunikaty Adama Mosseri (CEO Instagram), opublikowane w serwisie Instagram pod adresem: instagram.com/p/DS7pz7-DuZG// opracowanie i analiza: Kasjan Farbisz

II. Ogród angielski kontra algorytmiczna linijka

 

W tej części Adam Mosseri dotyka czegoś, co dla wielu twórców jest bolesne, ale dla mnie, i mam nadzieję dla Ciebie – stanowi ogromną szansę. Przyznaje on otwarcie:

„People are looking for moments that feel real, not just manufactured entertainment.” (Ludzie szukają momentów, które wydają się prawdziwe, a nie tylko wyprodukowanej rozrywki.)

To bardzo ważne wyznanie. Szef największej platformy wizualnej świata zauważa, że sterylność, którą sami przez lata promowali – te wszystkie idealne filtry, wyreżyserowane uśmiechy i „ogrody francuskie” przycięte od linijki – zaczęła ludzi po prostu dusić. On czuje, że algorytm, zamiast łączyć, zaczął tworzyć klatkę z „perfekcyjnego niczego”. Mosseri ma nadzieję, że to my, naszą ludzką przytomnością umysłu, rozbijemy ten mur.

Mój stoicki mentor spoglądając na te zmagania z zasięgami i trendami, pewnie przypomniałby nam swoją podstawową zasadę: „Wszystko jest zmianą, a życie to tylko wyobrażenie”. On jako lider nie walczyłby z faktem, że ludzie zmieniają swoje nawyki. Przyjąłby to jako naturalny proces – jak zmianę pór roku. Gdyby jednak zobaczył, jak bardzo próbujemy się nagiąć do „wyprodukowanej rozrywki”, pewnie zapytałby: „Po co budujesz coś, co nie jest zgodne z Twoją naturą, tylko po to, by przypodobać się tłumowi?”. Dla stoika koegzystencja z systemem (nawet algorytmicznym) polega na tym, by dostosować się do warunków, w których przyszło nam żyć, ale nigdy nie oddać za nie swojej wewnętrznej wolności (!).

I tu mogę płynnie przejść do mojej koncepcji Ogrodu Angielskiego.

W najprostszym rozumowaniu – dlaczego wolimy spacer po dzikim lesie niż po betonowym placu? Bo w lesie jest asymetria, jest życie, jest coś nieprzewidywalnego. Skoczek na szachownicy to właśnie taka dzika natura. Podczas gdy inne figury maszerują w liniach prostych, skoczek jako jedyny „skręca” w locie. To jest ta nieliniowość, która jest najbardziej ludzką cechą na tej planszy.

Skoczek ma swoją „różę kierunków” – osiem dróg wyjścia. To liczba pełna, zamknięta, symbolizująca swobodę, której pionek nigdy nie poczuje (chyba że na końcu planszy zamieni się w Konia). W 2026 roku moją przewagą w fotografii incentive, dokumentalnej czy etnograficznej nie jest to, że robię zdjęcia „pod trend”. Moja przewaga to asymetria. Wykorzystuję wyobraźnię, żeby pokazać świat, który kłuje jak dzika róża w ogrodzie angielskim. Ona nie jest idealna, ma kolce, pachnie najpiękniej ze wszystkich, rośnie po swojemu ale to właśnie ona przyciąga wzrok, bo w świecie cyfrowego betonu jest dowodem na autentyczne życie.

Mosseri liczy na to, że nasza „przytomność” uratuje platformę. Ja uważam, że nie musimy ratować platformy – musimy ratować siebie przed staniem się przedmiotami. Nie konkuruję z AI o to, kto zrobi ładniejszy widok. Ja pokazuję asymetrię relacji, błąd w kadrze, który mówi więcej niż tysiąc idealnych pikseli. Skoczek przeskakuje nad każdą próbą „uśrednienia” nas przez system, bo jego ruch wynika z wyobraźni, której statystyka nigdy nie dogoni. Koegzystujemy z technologią, ale to od nas zależy, czy starczy nam odwagi, by w naszym cyfrowym świecie zrobić miejsce na taką dziką różę. Ona rośnie tam, gdzie chce, jest nieprzewidywalna i kłuje – dokładnie tak jak prawdziwa, nieprzefiltrowana fotografia. Możemy ją wyciąć, by mieć sterylny spokój algorytmu, albo pozwolić jej na ten naturalny chaos, który jako jedyny potrafi jeszcze kogoś naprawdę poruszyć.

źródło: oficjalne komunikaty Adama Mosseri (CEO Instagram), opublikowane w serwisie Instagram pod adresem: instagram.com/p/DS7pz7-DuZG// opracowanie i analiza: Kasjan Farbisz

III. Wyobraźnia jako jedyna polisa ubezpieczeniowa

 

W ostatniej serii zrzutów ekranu Adam Mosseri stawia pytanie, które w 2026 roku będzie zadawał sobie każdy: jak sprawić, by to, co tworzymy, wciąż miało znaczenie w świecie zdominowanym przez AI? On nie daje gotowej recepty. On tylko przeczuwa, że technologia bez ludzkiej „przytomności” stanie się bezwartościowym szumem.

Dla stoickiej części mojego rozumu, logicznym i jedynym rozwiązaniem jest koegzystencja, a nie walka. Ludzie boją się, że AI ich zastąpi, bo patrzą na to jak na konkurencję o te same zasoby. Ale spójrzmy na to trzeźwo: my z maszyną nie jemy tego samego. AI „żywi się” prądem, danymi i statystyką. Ja żywię się jedzeniem, ale też – emocjami, przeżyciami i własną wyobraźnią. Maszyna nie potrzebuje mojego tlenu, a ja nie potrzebuję jej procesorów, żeby poczuć, że dany moment jest warty uwiecznienia.

Marek Aureliusz jako stoik uczył nas, by akceptować to, co przynosi los, i dostosować się do warunków, w których przyszło nam żyć. Jeśli AI stało się faktem, to uprzedmiotawiam je – traktuję jak młotek czy komputer. To narzędzie, nic więcej. Dopóki ja zachowuję swoją „przytomność”, to ja jestem podmiotem tej gry.

Tu rola Skoczka nabiera ostatecznego sensu. Skoczek to figura pionierska. Nie boję się wejść na teren, który inni uważają za zagrożenie. Moja „róża ośmiu kierunków” pozwala mi przeskoczyć nad problemem, zamiast się z nim bić. W 2026 roku nie zamierzam udowadniać, że robię zdjęcia „lepiej” niż AI. Zamierzam udowadniać, że robię je inaczej, bo moja wyobraźnia pozwala mi na ruchy, których algorytm nie przewidzi. Algorytm zawsze szuka logicznej średniej. Ja szukam asymetrii, która poruszy serce.

Moja wyobraźnia to polisa ubezpieczeniowa. AI może wygenerować tysiąc „poprawnych” obrazków, ale nie wygeneruje tego jednego, nieliniowego skoku, który wynika z mojego ludzkiego doświadczenia. Tak długo, jak pozostanę skoczkiem, który nie daje się zamknąć w schemacie, tak długo będę rozdawał karty. Bo w tej nowej rzeczywistości wygra ten, kto zamiast doskonalić rzemiosło maszyny, postawi na to, czego maszyna nigdy nie poczuje – na naszą własną, nieperfekcyjną obecność.

Manifest Ruch Skoczka: Realistyczna figura szachowa konia z technicznie naniesioną różą ośmiu kierunków ruchu. Metafora autentyczności w fotografii i kreatywności w dobie AI

Profetyka na ’26+

 

Jeśli myślisz, że AI to tylko „narzędzie do robienia ładnych obrazków”, to patrzysz na szachownicę, ale nie widzisz figur. Jesteśmy w przededniu największego przetasowania w historii zapisu wizualnego.

Na bazie danych, trendów i mechanizmów społecznych, oto co nadejdzie:

1. Era „estetycznej inflacji” i dewaluacja piękna

 

Najprościej mówiąc: jeśli każdy może mieć diamenty za darmo, diamenty stają się bezwartościowym żwirem. W 2026 roku „piękno” przestaje być walutą. AI wygeneruje miliony technicznie perfekcyjnych zdjęć z „Twojego wyjazdu do Kenii czy na Maderę” – jeśli tylko zechcesz. Nastąpi potężna reakcja obronna organizmu, jakim jest społeczeństwo. Zaczniemy celowo szukać „brzydoty”, asymetrii i błędów. Fotografia, która przetrwa, to nie ta „ładna”, ale ta „fizyczna”. Ludzie będą płacić za dowód, że fotograf się spocił, że zmarzł, że czekał 4 godziny na światło. Trud włożony w kadr stanie się nową definicją jakości.

2. Fotografia semantyczna kontra estetyczna

 

AI wygrywa w estetyce (jak coś wygląda), ale sromotnie przegrywa w semantyce (co to znaczy). Fotograf przyszłości przestanie być „dostawcą plików”. Stanie się „kuratorem znaczeń”. Podam teraz przykład z branży incentive czy MICE – klient nie będzie kupował zdjęć z eventu, on będzie kupował „prawdę o relacjach”. AI nie zrozumie żartu sytuacyjnego między prezesem a pracownikiem, nie wyczuje napięcia w pokoju. Skoczek to widzi. Twoją polisą jest bycie „tłumaczem ludzkich emocji” na język wizualny. Maszyna widzi piksele, Ty widzisz kontekst.

3. Certyfikacja poprzez biologiczne pochodzenie

 

To pójdzie dalej niż metadane Mosseriego. Przewiduję powstanie ruchu podobnego do „slow food” czy „bio-rolnictwa”. Pojawią się prestiżowe galerie i platformy, które będą przyjmować wyłącznie prace z certyfikatem „100% Human-Made”, moja marka osobista w 2022 roku nie bez powodu (została przemianowana na wyraźny ludzki akcent) – made by Kasjan Farbisz. Zdjęcia bez ingerencji generatywnej staną się towarem luksusowym, dostępnym dla marek premium, które nie mogą sobie pozwolić na „syntetyczny fałsz”. Autentyczność, o której mówi Mosseri, stanie się produktem luksusowym, na który stać będzie tylko najbogatszych.

4. Powrót do „fizycznego zapisu” (analogowy renesans 2.0)

 

W świecie, w którym wszystko jest płynnym kodem, zapragniemy czegoś, co można dotknąć. Nastąpi renesans druku wielkoformatowego, albumów i technik szlachetnych. Fotografia cyfrowa zostanie zepchnięta do roli „szybkiej informacji”, a fotografia artystyczna i pamiątkowa (jak Twoje reportaże z podróży) wróci na papier. Skoczek, który potrafi zamknąć cyfrowe przeżycie w fizycznym przedmiocie, wygra rynek.

5. Stoicka koegzystencja: AI jako „cień” twórcy

 

Marek Aureliusz powiedziałby: „Nie walcz z naturą wszechświata, lecz ją zrozum”. W 2027 roku nie będziemy już pytać „czy używasz AI”, ale „jak głęboko wpuściłeś je do swojego procesu”. Skuteczny twórca będzie używał AI do logistyki, retuszu technicznego czy selekcji, ale serce kadru – ten decydujący moment, pozostanie nietykalne. AI będzie jak czerń w Twoim cieniu: niezbędna, by wydobyć światło, ale sama w sobie niebędąca obrazem.

Końcowa predykcja: Dlaczego Skoczek przetrwa?

 

Na szachownicy przyszłości AI jest jak nieskończona armia pionków – potężna, masowa, ale poruszająca się według sztywnych reguł danych historycznych. Skoczek (Ty) przetrwa, bo jest jedyną figurą, która potrafi „zaskoczyć” system. Twoją największą przewagą nie jest to, co wiesz o technologii, ale to, co wiesz o byciu człowiekiem. AI nie ma dzieci, nie czuje wzruszenia przy Hansie Zimmerze, nie boi się śmierci. Ty tak, i to właśnie ten lęk, ta pasja i ta nieobliczalność sprawiają, że Twój ruch na szachownicy jest wart więcej niż miliardy operacji procesora.

Fotograf na wyjazd firmowy Warszawa

Autopromocja

 

Jeśli czujesz, że Twój biznes, marka lub region potrzebują opowieści wizualnej, która wykracza poza prostolinijny schemat – chętnie pomogę Ci wykonać taki dokument. Specjalizuję się w reportażach, które są emocjonalne, szczere i bezpieczne wizerunkowo (brand-safe).

W czym możemy nawiązać współpracę?

  • Reportaż incentive: Dokumentuję zagraniczne wyjazdy firmowe, łapiąc autentyczną integrację zespołu tam, gdzie inni widzą tylko statyczne kadry.
  • Wizerunek miejsc: Tworzę storytelling wizualny dla regionów i obiektów. Szukam „asymetrii” i charakteru miejsca, unikając nudnych, powtarzalnych pocztówek.
  • Projekty ETNO: Realizuję głębokie dokumenty społeczne i kulturowe, w których człowiek i jego historia są zawsze na pierwszym miejscu.

W świecie pełnym syntetycznych obrazów, postaw na autentyczność, która buduje realną wartość, zapraszam do kontaktu – porozmawiajmy o Twoim projekcie!

kasjanf
kasjanf
http://kasjanf.pl