o mnie

Siema, z tej strony Kasjan Farbisz jr. pozwól, że na wstępie zabiorę Cię w nieco abstrakcyjną podróż do roku ’86, pełnego różnych wydarzeń.

 

1986 był czasem, w którym świat uczył się patrzeć inaczej – raz w górę, raz w dół, a czasem prosto w oczy emocjom. Nad Ziemią znów przeleciała kometa Halleya, a ludzkie aparaty po raz pierwszy zajrzały w jej twarz z bliska. W tym samym roku kamery zeszły w ciemność oceanu, żeby pokazać światu wrak Titanica – miejsce, które wcześniej istniało bardziej w wyobraźni niż w obrazie. Fotografia stawała się też coraz bardziej „dla ludzi”: na ulicach pojawiły się jednorazowe aparaty Kodaka, które zabierało się w drogę tak jak mapę czy bilet w kieszeni. A w ringu, 22 listopada, Mike Tyson w walce z Trevorem Berbickiem sięgnął po mistrzostwo świata, zostawiając po sobie kadry, które do dziś są definicją sportowej ikony.

W sierpniu tamtego roku przyszedłem na świat, a z czasem zaraziłem się pasją do fotografii. To, co kształtowało moje spojrzenie na świat, to przede wszystkim twórczość mojego Taty, artysty malarza i fotografa dokumentalisty. Przez lata aparat był mi zawsze bliski, jednak prawdziwa miłość do fotografii rozkwitła w trakcie studiów, kiedy nabyłem swoją pierwszą cyfrową lustrzankę. Później było już z górki – wraz z pierwszymi zleceniami pojawiały się coraz bardziej zaawansowane aparaty i choć od tamtego czasu upłynęło już wiele lat, wciąż się uczę i rozwijam. Jestem zdania, że ważniejsze od tego co trzymamy w dłoni jest to co mamy między uszami – rozum, wyobraźnia i spojrzenie na temat – dlatego po dziś dzień z radością chwytam za 20-letnie, a nawet starsze cyfrowe aparaty i bez kompleksów wykonuję nimi zdjęcia.

Teraz pomyślisz jakie właściwie robię zdjęcia? Głównie zajmuję się reportażem, fotografią architektury i krajobrazu. Wykonuję zdjęcia promujące miasta, gminy, wioski jak również prywatne przedsiębiorstwa. Oprócz fotografii, podczas której twardo stąpam po ziemi, często wybieram również ptasią perspektywę – czyli fotografię z drona. Zdjęcia z lotu ptaka zajmują w moim sercu z pewnością dużo miejsca. Kocham tzw. „top downy”, które królują w moim portfolio. Nieoczywista perspektywa, daje często unikalne ujęcia, a niektóre lokacje za sprawą takiego spojrzenia doczekały się niepowtarzalnych ujęć.

Uwielbiam także dokumentować zagraniczne wyjazdy incentive, za sprawą aparatu i ogromnej równoległej pasji do podróżowania odwiedziłem mi.n. Kubę, Emiraty Arabskie, Maderę, Sycylię, Kos, Zakynthos, Teneryfę, Maroko, Irlandię, Szwecję, Wyspy Zielonego Przylądka, Tanzanię, Kenię, Sri Lankę, Turcję, Czarnogórę, Fuerteventurę, Egipt i dziesiątki innych lokalizacji na całym świecie. Podróże uwielbiają fotografię, a aparat kocha odwiedzać nowe miejsca. To zupełnie naturalnie, że reportaż zagraniczny stał się moim zamiłowaniem.

 

Podsumowując: